Jednym pisanie wierszy przychodzi szczególnie łatwo, a inni nawet by nie pomyśleli o tym, że mieliby szansę zrobić coś takiego, chyba że ktoś przystawił im pistolet do głowy. Czy naprawdę tak to się przedstawia? Czy nie jest stereotypem, pod którym kryje się fakt, że każdy mógłby uprawiać poezję, jednak gdyby poświęcił na to więcej czasu i zaangażowania. Ludzie mają tyle wolnego czasu, to zadziwiające, że nie wykorzystują go na twórcze działania.

Wracając jednak do sedna: jak napisać wiersz? Warto odrobić lekcję ze znajomości wierszy naszych rodaków czy autorów zagranicznych. Oczywiście o ile nie ma się naturalnego daru pisania poezji. Co prawda może to nieco zaburzyć tworzenie własnego stylu, jednak przecież czytanie wierszy to czysta przyjemność.

Co poeta, to inny sposób widzenia świata. Rafał Wojaczek („zrób coś abym rozebrać się mogła jeszcze bardziej), Marcin Świetlicki („robisz mi nieporządek w chaosie”) czy Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki („w moim domu rośnie góra nie ruszonych / książek czyli prawdziwe mięso”)- każdy ma jakże rozpoznawalny styl. Najlepiej byłoby skontaktować się z różnymi osobami ze świata poezji i prosić o rady. Lecz jest to z oczywistych względów to niemożliwa sprawa.

Po odrobieniu lekcji z poezji można zająć się tworzeniem swojej, unikalnej. Ćwiczenie czyni mistrza, ważne, żeby regularnie podchodzić do tej pracy (tak! pisanie poezji to praca!) do tworzenia tekstów spod znaku mowy wiązanej. Warto założyć sobie swój osobisty, prywatny, intymny dzienniczek, który będzie się miało zawsze przy sobie i w ten sposób żaden pomysł na tekst nie ucieknie. Zasada jest taka: im więcej się pisze, tym łatwiej potem stworzyć wartościowe dzieła, choć żeby to były nie daj Boże – bestsellery (chyba że kogoś interesuje komercha i banalny tekst).

Ważna jest wena, która dzieli pisarz na tych, który czekają z rozłożonymi rękami, aż ta przyjdzie oraz tych, który działają mimo braku „iskry Bożej”. Do tych ostatnich należy zaliczyć Andrzeja Sapkowskiego. Aczkolwiek czasem jest tak, że wpada się w stan, gdzie tworzy się dzieła świetne czy wręcz genialne, kiedy zapominamy o świecie i piszemy, a jeżeli patrzeć na to od stronę psychologii pozytywnej, to doznaje się w ten sposób uczucia flow, a to już realne i świetnie opisane w literaturze psychologicznej zjawisko. Teraz już nie ma weny, teraz jest flow. Swoją drogą, aby stać się bardziej kreatywny, poleca się szeroko pojęty kontakt z wodą. Nie wiedzieć czemu pływa to na jasność i owocność myślenia. Np. Albert Einstein lubił pływać łódką i patrzeć na wodę w wolnych chwilach.

Są też skuteczne sposoby na rozwijanie własnej kreatywności, np. dzięki lekturom takim jak np. Quenau „Ćwiczenia stylistyczne” bądź „Pamiętam że” Georges Perec czy coś takiego jak automatic writing. Pierwsza książka to seria przeróbek tekstu bazowego, dostosowanie go do jakiegoś tematu jak na przykład dubeltowo, przenośnie czy też onirycznie. Można samemu ruszyć głową i napisać coś kreatywnego. Podobnie jest z „Pamiętam że”, panuje tu spora dowolność, a chodzi o to, by wydobyć jakieś efemeryczne wspomnienia i nadać im uniwersalną formę. Świetna rozgrzewka przed pisaniem własnych rzeczy, inspirująca. Wreszcie ostatnia metoda, automatic writing, coś w rodzaju strumienia świadomości, który z lubością stosował taki James Joyce, np. na ostatnich stronach „Ulissesa” gdzie zostały przedstawione intymne myśli niejakiej Molly Bloom. Popuszczenie wodzy fantazji i pisanie, co tylko przychodzi do głowy również w zaskakujący sposób może pozwolić na znalezienie dowolnej linijki tekstu, z którego potem można stworzyć coś wielkiego. Np. czyż nie piękne są słowa Zbigniewa Herberta:w wierszu „Próba opisu”: „tylko krew skandująca ciemne tautologie spina dalekie brzegi nicią porozumienia”. Tym to dopiero można się zainspirować, a już kiedy sami wpadniemy na tego typu frazę w naszym pisaniu, to wielkie szczęście i hurra, hurra.

Kiedy już jesteśmy po lekturze najpiękniejszych wierszy polskich i zagranicznych, kiedy jesteśmy po eksperymentach w rodzaju strumienia świadomości albo „Pamiętam że”, albo „Ćwiczeń stylistycznych”, pora na rzucenie się na głęboką wodę i podjęcie prób napisania wiersza ładnego, zgrabnego i powabnego. Nie powinna istnieć tu żadna przeszkoda, kiedy jest się w stanie flow, czyli kiedy zadanie jest optymalnie trudne, jednak w zasięgu możliwości danej osoby. Tego typu „faza” potrafi pozwolić na stworzenie wiersza w mgnieniu oka albo i szybciej. A czy jest on poprawny? Cóż, niech ktoś go oceni, jacyś profesjonaliści. Przecież powstają kierunki mające za temat pisarstwo, ale próżno je tu wymieniać.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here