Kurzajka to potoczna nazwa brodawki, czyli zmiany skórnej wywołanej wirusem HPV. Wirus ten przyczynia się do powstawania delikatnych zmian na skórze jak np. brodawki, ale może wywoływać zmiany w postaci nowotworów, takich jak rak szyjki macicy. Skupmy się jednak na pierwszej grupie, czyli na tak zwanych kurzajkach. Wykwity powstają na skutek kontaktu z naskórkiem osoby zarażonej. Szacuje się, że nawet połowa populacji w ciągu swojego życia, chociaż raz miała z nim styczność.
Jak wygląda kurzajka? To nic innego jak szare zgrubienie mierzące od kilku, do kilkunastu milimetrów. Zazwyczaj nie są bolesne, a jedynie powodują dyskomfort. Zdarzają się wyjątki, kiedy to np. kurzajka jest umiejscowiona bezpośrednio przy paznokciu, co powoduje ucisk na płytkę i rozwój stanu zapalnego.
Istnieją różne rodzaje brodawek. Brodawki zwykłe mają szorstką powierzchnię, barwę cielistą lub szarą, umiejscawiają się na stopach i dłoniach, ale nie jest to regułą. Zbagatelizowane mogą utrzymywać się latami. Na stopach wyróżniamy mozaikowe i głębokie. Pierwsze z nich lubią występować w grupach, są bezbolesne, ale mają skłonności do nawracania. Natomiast drugie są głęboko zakorzenione i powodują ból pod wpływem nacisku.
Brodawki przejściowe dotykają osoby ze słabą odpornością. Z kolei brodawki płaskie najczęściej występują na twarzy, rękach i ramionach. Są odporne na leczenie, jednak po pewnym czasie znikają samoistnie. Kłykciny kończaste to kolejna grupa charakteryzująca się występowaniem w okolicach narządów płciowych. Są ciężkie do wyleczenia i często lubią powracać. Mogą przybrać formę niewielkiego zgrubienia albo dużej narośli.
Kurzajki na ogół nie stanowią zagrożenia dla naszego zdrowia. Warto jednak pamiętać, że nie leczone lubią się rozsiewać. Do zakażenia może dojść bezpośrednio, czyli np. przez uścisk dłoni, albo pośrednio poprzez kontakt z zakażonym przedmiotem. Z tego względu nie należy używać cudzych przyborów do higieny osobistej, ponieważ to najprostsza droga do zarażenia.
O ile nie wiele trzeba, aby pojawiła się na skórze, to zazwyczaj bardzo ciężko się jej pozbyć. Kurację warto zacząć od leczenia środkami dostępnymi w aptece. Mamy szeroką gamę przeróżnych leków do tego przeznaczonych, jak np. maści, czy środki zamrażające kurzajkę. Zazwyczaj mają one to do siebie, że zostały wyprodukowane na bazie kwasu mlekowego i salicylowego. Są one tanie i często przynoszą efekty. Możemy także spróbować domowych sposobów, takich jak sok z mniszka lekarskiego, czy jaskółczego ziela. Sprawdzonym sposobem są też kąpiele w roztworze solnym, bądź punktowe wcieranie octu jabłkowego lub olejku herbacianego. Bardzo dobrze sprawdza się także rozgnieciony czosnek. Jeśli jednak bezinwazyjne i powszechnie dostępne leki nie dają rady, musimy sięgnąć po radę specjalisty. Dermatolog najlepiej oceni, jaka metoda będzie najbezpieczniejsza i wywoła pożądany efekt. Być może będzie to łyżeczkowanie, tym sposobem usuwane są kurzajki na stopie. Jest on bardzo skuteczny, ale może pozostawić niewielką bliznę. Następną metodą jest krioterapia, czyli zamrożenie ciekłym azotem. Metoda równie skuteczna co poprzednia stosowana na brodawki zwykłe bądź umiejscowione na stopie. Może będzie konieczność użycia lasera. Ten jednak nie może być zastosowany do zmian skórnych, znajdujących się w okolicach płytki paznokcia. Ostatnią, ale nie gorszą metodą jest usuwanie kurzajki przy pomocy kwasu retinolowego. Ta natomiast jest idealna do pozbycia się narośli z twarzy. Zdarza się, że jeden zabieg nie przynosi oczekiwanego efektu, a więc należy go powtarzać co jakiś czas. To z kolei powoduje wydłużenie czasu leczenia.
Kurzajki atakują zwykle dzieci i osoby starsze. Wiąże się to z odpornością, która często jest u nich słabsza niż u dorosłego człowieka.
Na zarażenie są też znaczniej bardziej narażeni ludzie uczęszczający na basen, korzystający z saun, czy natrysków. Jednak ryzyko występuje, chociażby w salonie kosmetycznym, czy podczas wizyty u dentysty. Nie należy popadać ze skrajności w skrajność. Pamiętajmy, aby wystrzegać się zbędnego kontaktu z drugą osobą, która może być nosicielem wirusa. Jednak nie zawsze możemy mieć wpływ na to, czy będziemy mieć z nim styczność. Przykładem może być, chociażby salon fryzjerski, w którym narzędzia pracy nie zostały odpowiednio przygotowane.
Warto zaznaczyć, że sam kontakt z wirusem HPV nie oznacza jeszcze, że zostaliśmy zarażeni. Infekcja rozwija się wówczas, gdy wirus ma styczność z uszkodzonym naskórkiem, a nasz układ odpornościowy jest osłabiony. Zdarza się, że pojawia się ona po upływie kilku miesięcy.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here